Jak być dobrym rodzicem dla dzieci…i dla samego siebie?

pewność siebie rodzica i dziecka

Jak być dobrym rodzicem dla dzieci…i dla samego siebie?

Pewność siebie u naszego dziecka jest budowana przez lata. Niestety dorośli bardzo często wychowują swoje pociechy patrząc na swoje własne niepewności. Jest jeszcze gorzej, gdy dorośli muszą być rodzicami dla samych siebie…

Wszyscy lubimy sobie upraszczać życie i uwielbiamy wpasowywać się w mity, które nie wymagają od nas wysiłku.

Wystarczy przecież mieć dziecko, żeby stać się autorytetem w kwestii jego wychowania, prawda? Przyparci do muru lubimy mówić: „Co Ty możesz o tym wiedzieć, skoro nie masz własnych dzieci?”.

Podobnie jest w biznesie – sam fakt otworzenia działalności nagle zmienia zwykłego człowieka w przedsiębiorcę. Gościa, który z dnia na dzień stał się rekinem pośród tych, którzy własnej firmy nie mają. Wystarczyło do tego wysłanie formularza rejestracyjnego.

W przypadku wychowania dzieci i budowania ich pewności siebie, niestety rodzice bardzo często wpadają w mity promowane przez system edukacji.

Popraw mnie, jeżeli się mylę, ale nadal wierzysz, ze Twoje dziecko lepiej poradzi sobie w życiu tylko dlatego, że będzie miało „szósteczki” w szkole?

Tak było, gdy jak chodziłem do szkoły. Nikt nie patrzył na Ciebie, jak radzisz sobie w życiu. Ile musisz poświęcić, żeby codziennie dojeżdżać do szkoły. Jak nie miałeś „piątek” i „szóstek” nie miałeś szans na sukces. Bo przecież tylko najlepsze oceny i szkoły gwarantują powodzenie na rynku pracy.

Czy dzisiaj słyszysz od innych rodziców, jak to oni ciężko pracują, żeby zapłacić dziecku za kolejne zajęcia dodatkowe? Zapełniają jego dzienny grafik po brzegi, ponieważ chcą pomóc mu „osiągnąć sukces”.

Nie interesuje ich to, czego ich dziecko chce i czym się samo interesuje. Chcą się pochwalić innym, że mają tak zdolne dziecko, które dostało stypendium.

Niestety takie podejście prowadzi do bardzo negatywnych skutków. Przeżywanie swojego życia tylko dla kogoś innego i „poświęcanie się” jest zawsze błędem.

Pewność siebie u dziecka i dorosłych

Strzał przychodzi, gdy dziecko przeładowane zajęciami lub dojrzewające, zaczyna podważać słuszność decyzji rodziców. „Ale ja wcale nie chcę chodzić na te rajdy”, „Nie chcę grać na gitarze – wolę kopać piłkę”, „Nie chcę grać w piłkę, bardziej mi się podoba robienie filmików na YouTube”.

Wtedy rodzicom strasznie trudno uciszyć ten głos we własnej głowie. Ciężko im odrzucić ich własne ego i własne oczekiwania. „Wiesz gówniarzu, ile pieniędzy straciłem na twoje treningi, a Tobie się teraz odwidziało?”, „Wiesz jak ciężko musiałem pracować i ile musiałem poświęcić, żebyś mógł chodzić na te zajęcia?

I tu dochodzimy do sedna – przymuszanie dzieci do podążania zaplanowaną przez dorosłych ścieżką ma niewiele wspólnego z budowaniem pewności siebie.

Oto kilka punktów, które pozwolą Ci zmienić perspektywę:

REAGUJ ZAMIAST WYMUSZAĆ

Jest ogromna różnica pomiędzy wymuszaniem na dziecku drogi wybranej przez rodzica, a wspieraniu drogi, które dziecko wybrało samo.

Reagowanie na zainteresowania dziecka i wspieranie go w tym, co samo wybrało, daje mu szanse na samodzielne poszukiwanie. Dając dziecku wsparcie i więcej swobody pozwalasz mu odkrywać własne mocne i słabe strony.

Reagowanie polega więc na dodawaniu otuchy i wspieraniu rzeczy, którymi dziecko już się samo zainteresowało. Niezależnie od tego, czy jest to gra w piłkę, bieganie czy sprzedawanie kasztanowych ludzików sąsiadom.

Dostrzegasz różnicę? Ona jest ogromna. To różnica pomiędzy tym, co w danej chwili najlepsze dla dziecka, a Twoim własnym ego i poczuciem, że jesteś dobrym rodzicem.

Zamiast wymuszać – słuchaj i obserwuj swoje dziecko. Dopiero wtedy reaguj i stwarzaj im odpowiednie warunki do rozwijania pasji.

Wiem, że to trudne. Większość z nas woli mówić, co maja robić inni. Znaczna mniejszość woli słuchać, obserwować i reagować.

NAGRADZAJ I KARAJ

Celowo postawiłem nagrody na pierwszym miejscu, bo to właśnie o nich najczęściej zapominamy.

Karanie dziecka, za zrobienie czegoś złego, przychodzi nam bardzo łatwo. Pochwalenie, gdy zrobi coś dobrego, już przez gardło nie przechodzi w wielu przypadkach.

To niestety pokutuje później w naszym dorosłym życiu. Gdy zdarzy się nam popełnić błąd – przyjmujemy krzyki szefa z pokorą i dodajemy sobie parę batów od samych siebie i zadręczamy się tym tak, jakby pomyłki były niedopuszczalne w ludzkim życiu.

Gdy zrobimy coś dobrze, ciężko nam przyjąć słowa pochwały. Często odpowiadamy wtedy „To nic takiego”, „Takie tam na szybko ugotowane”.

Co gorsze sami przed sobą czujemy się źle, gdy ktoś pochwalił naszą pracę.

To tak, jakbyśmy zasługiwali tylko i wyłącznie na kary. Dobre rzeczy nam się nie należą.

Zdaję sobie sprawę, że od czasu, gdy ja chodziłem do szkoły trochę się zmieniło. Ale zasady powinny być takie same:

Dziecko zrobiło coś złego: dostało złe oceny, uciekło ze szkoły, pobiło kolegę bez powodu – w takim przypadku powinno zostać ukarane, uziemione.

Nie chodzi jednak tylko o karanie za złe oceny, ale wytłumaczenie, a nawet pokazanie jaka jest cena, którą dziecko będzie musiało zapłacić za niechęć do nauki.

W przypadku nagród to również bardzo ważne, żeby wyłapywać te rzeczy, które rzeczywiście są istotne.

Jako sportowiec i trener jestem daleki od dawania nagród i chwalenie za zajęcie 20 miejsca w zawodach. Jeżeli ktoś otrzymuje medal lub dostaje puchar z zajęcie dalszego miejsca, to taka sytuacja nie sprawia, że ma motywację do dalszej pracy i jego głód sukcesu nie wzrasta.

W końcu dostał podobną nagrodę jak zwycięzca, nie robiąc nic szczególnego.

Gdy dziecko podzieli się kanapką z kolegą, który zapomniał śniadania, gdy powie samo z siebie coś miłego do sąsiada, ustąpi miejsca w autobusie starszej osobie – to są momenty, za które warto i nawet należy dziecko chwalić i nagradzać. Empatia jest o wiele ważniejsza od stopni w szkole.

KAŻDY JEST INNY

Jako dorośli nie lubimy, gdy ktoś wrzuca nas do jednego worka z innymi. Dlaczego więc wychowując dzieci większość osób stara się powtarzać ten sam schemat wychowania, bez patrzenia na fakt, że każde z dzieci jest inne i ma swoją własną osobowość.

Każde z dzieci może być dobre w czymś zupełnie innym. Jedno miało problemy w szkole, drugie jest świetnym uczniem. Obserwowanie i reagowanie jest o wiele ważniejsze, niż podążanie według wcześniej zaplanowanego schematu.

ZOSTAŃ SWOIM RODZICEM

Po tym, nieco przydługim wstępie, czas przejść do rzeczy. Zanim to zrobię chcę, żeby jedna kwestia była oczywista:

Nie interesuje mnie mówienie innym ludziom, jak wychowywać dzieci.

Chcę jednak, żebyś zrozumiał cenę, jaką obecnie płaci wielu dorosłych i jaką cenę będą musiały zapłacić ich dzieci w przyszłości, jeżeli nie przełamią błędnego koła.

Budowanie pewności siebie u dziecka i wymuszanie na nim podążanie ścieżką wybraną przez rodziców niesie za sobą bardzo negatywne skutki.

  1. Odwlekanie wielu rzeczy na później
  2. Oczekiwanie, aż znajdzie się ktoś, kto powie im, co robić

Gdy jesteśmy młodzi to rodzice przez długi czas wręcz popychają nas do rzeczy, których nie lubimy robić: “Odrób lekcje”, “Wyrzuć śmieci”, “Przestań grać na komputerze”, „Idź na trening”.

Gdy wkraczamy w dorosłe życie, okazuje się, że NIE MA NIKOGO, kto będzie nas popychał do wychodzenia ze strefy komfortu.

NIKT nie zgoni nas z tej kanapy. To jest właśnie moment, w którym musisz sobie uzmysłowić, że jedyną osobą, która jest w stanie to zrobić jesteś TY SAM!

Ty musisz zostać swoim trenerem, rodzicem, przewodnikiem, który popchnie Cię do zrobienia czegoś, co może zmienić Twoje życie.

Nikogo innego nie interesują Twoje marzenia, więc dlaczego miałby Ci pomagać je realizować, skoro Ty wolisz leżeć na kanapie?

Ty Znasz siebie najlepiej na świecie. Ty najlepiej wiesz, co Cię motywuje i zmusza do działania.

W każdym razie powinieneś to wiedzieć i podążać za swoimi celami, nie czekając, aż ktoś inny przyjdzie i powie Ci co masz robić.

Jeżeli chcesz być najlepszym rodzicem dla swoich dzieci – zostań również dobrym rodzicem dla samego siebie.

Powodzenia

No Comments

Sorry, the comment form is closed at this time.

%d bloggers like this: